METODY STATYSTYCZNE
WPROWADZENIEMetody statystyczne w geologii strukturalnej odgrywają bardzo dużą rolę, np. w badaniu zmienności przestrzennej struktur na podstawie położeń warstw, co w połączeniu z analizą geometrii zespołów spękań ciosowych i uskoków pozwala na wyciągnięcie szeregu wniosków dotyczących pola naprężeń odpowiedzialnego za ich powstanie. Pozwalają na przejście "od szczegółu do ogółu", na wnioskowanie o zbiorach na podstawie podzbiorów. Nigdy nie dysponujemy całym zbiorem: jesteśmy ograniczeni ilością odsłonięć, ich dostępnością i czytelnością struktur. W tektonice nie możemy stosować zbyt wyrafinowanych metod statystycznych, bo choć aparat matematyczny pozwala nam na obliczanie różnego rodzaju średnich (arytmetycznych, ważonych),określanie wiarygodności uzyskanych wyników (wykonanie testu losowości kierunków, podanie stożka ufności dla uśrednionych wektorów wyznaczonych z pomocą siatki stereograficznej), to jednak najważniejszą rolę odgrywa metoda zbierania danych w terenie. Możemy je zbierać w sposób losowy, bądź celowy. Ten pierwszy sposób, choć przez statystyków zapewne uważany za bardziej obiektywny, może nas wpędzić w szereg pułapek. Otóż zbierając np. wszystkie położenia warstw z danego obszaru, w którym większość odsłonięć usytuowana jest wzdłuż potoków, a potoki płyną wzdłuż uskoków (takie sytuacje są powszechne np. w Karpatach fliszowych) może się okazać, że nasz zbiór danych nadaje się bardziej do wnioskowania o geometrii uskoków na podstawie przyuskokowych zaburzeń niż o samych położeniach warstw. Nie oznacza to, że warstw zaburzonych przyuskokowo nie należy w ogóle mierzyć, lecz można takie pomiary rozpatrywać oddzielnie, a przynajmniej ze świadomością ich pochodzenia. Podobnie jest w przypadku uskoków: nie można bezdusznie robić pomiarów bez przynajmniej próby określenia, czy mamy do czynienia z zespołami uskoków komplementarnych, bez świadomości, czy uskok jest uskokiem pierwotnym, czy wtórnym, podatnym, czy niepodatnym. Analizując pomiary rys ślizgowych na powierzchniach luster tektonicznych musimy już w terenie zadecydować, czy mamy do czynienia z zadziorami powstałymi "z prądem", czy "pod prąd" i właściwie określić zwrot ruchu. Mierząc spękania również musimy wykazać czujność i już w terenie starać się określić np., czy są to spękania o genezie ścięciowej, czy ekstensyjnej oraz odnotowywać charakter mineralizacji ich powierzchni (jej rodzaj, grubość, sposób wypełnienia szczeliny spękaniowej itd.). Te dodatkowe informacje dotyczące każdego pomiaru pozwolą nam później na bardziej wnikliwą obróbkę danych sprowadzającą się nie tylko do analizy geometrycznej, lecz również pozwalającą na różnicowanie zbioru danych ze względu na jakąś cechę (np. może się okazać, że mineralizacja kwarcowa przywiązana jest do szczelin spękaniowych o ekstensyjnej genezie i równoleżnikowych biegach). Zbierając dane terenowe musimy również zadbać, aby były one reprezentatywne. Nigdy nie mamy do czynienia ze zbiorem całkowitym i wyciągamy wnioski dotyczące budowy geologicznej w oparciu o naturalne wychodnie, kamieniołomy czy wiercenia, które zwykle są nierównomiernie rozmieszczone. Musimy zadbać aby na całym obszarze badań pomiary były robione w ten sam sposób, według tych samych kryteriów i były porównywalne ze sobą. Jeżeli pomiary dotyczą np. uskoków, to nie można postępować w ten sposób, że raz mierzymy szerokość strefy uskokowej, raz wielkość przemieszczenia a innym razem odnotowujemy charakter mineralizacji czy zwrot ruchu (jednym słowem opisujemy to, co rzuca nam się w oczy, a nie szukamy odpowiedzi na z góry postawione pytania: o szerokość strefy uskokowej, o wielkość przemieszczenia, o charakter mineralizacji, o zwrot ruchu itp.). Nie możemy również dopuścić do sytuacji, gdy np. robimy pomiary położenia warstw w obszarze o budowie monoklinalnej i mniej więcej jednakowym stopniu odsłonięcia, że nasz obraz zostanie zafałszowany poprzez duży udział procentowy pomiarów zrobionych w jednym kamieniołomie, gdzie na dodatek warstwy są zaburzone przyuskokowo: powinniśmy wówczas uśrednić pomiary i traktować je jako jeden. Takiej operacji uśrednienia pomiarów z kamieniołomu nie możemy dokonać wówczas, gdy stopień złożoności budowy geologicznej obszaru, w którym pracujemy jest duży, a w kamieniołomie mamy szereg bardzo dobrze odsłoniętych struktur fałdowych (tu powinniśmy zebrać maksymalnie dużo pomiarów i cieszyć się z możliwości dokonania szeregu wnikliwych obserwacji). Pracując na obszarze, w którym występują fałdy pochylone i obalone o stromych skrzydłach brzusznych i połogich grzbietowych możemy się spodziewać większego udziału procentowego pomiarów wskazujących na dominację warstw o niewielkich upadach, co wiąże się z faktem, że na powierzchni terenu wzdłuż przekrojów poprzecznych warstwy połogie będą się odsłaniały na dłuższym odcinku, niż strome. Jeśli chodzi o zbieranie pomiarów położeń spękań w kamieniołomie to bez należytej czujności można łatwo zafałszować sobie obraz, np., jeśli zbierzemy pomiary z dwóch równoległych do siebie ścian (bo trzecia jest zapełznięta, a zamiast czwartej jest wjazd do kamieniołomu), to prawdopodobnie pomierzymy najwięcej spękań z zespołu prostopadłego do biegu ścian a względnie mało spękań równoległych do ścian. Efekt będzie taki, że w opracowaniu statystycznym zaczną nienaturalnie dominować spękania jednego zespołu, co zostało uwarunkowane przypadkową orientacją ścian kamieniołomu. Musimy więc wykazywać dużą elastyczność w działaniu pamiętając, że tylko właściwie zebrany
materiał terenowy pozwoli nam na uzyskanie wiarygodnych wyników. Jeżeli z prawidłowo zebranych danych
po obróbce statystycznej uzyskamy zadowalające wyniki, to zachowajmy właściwe proporcje w ich
interpretacji, tzn., jeżeli aparat matematyczny, którym się posługiwaliśmy pozwolił nam na określenie
np. średniego położenia warstw z dokładnością do 1, to przed wyciągnięciem daleko idących wniosków
o kilkustopniowej różnicy między obszarem A i B przypomnijmy sobie, z jaką dokładnością zbieraliśmy
pomiary w terenie. Może były to pomiary położeń warstw wapieni bulastych o nierównych powierzchniach
ławicowych robionych z dokładnością Nie możemy też interpretować danych statystycznych bez znajomości realiów terenowych: np., jeżeli diagram położenia warstw wskazuje na płaskie, monoklinalne, zaleganie warstw, a pomiary zostały zebrane z obszaru fałdowego, to może to wynikać z faktu, że fałdy w tym terenie mają asymetryczną budowę (strome skrzydła brzuszne i połogie grzbietowe) i na powierzchni terenu wzdłuż przekrojów poprzecznych warstwy połogie odsłaniają się na znacznie dłuższym odcinku, niż strome i to jest powodem ich bardzo dużego udziału procentowego w opracowaniu statystycznym. Nie wolno więc interpretować budowy geologicznej opracowywanego terenu wyłącznie w oparciu o wyniki badań statystycznych i uznać go za monoklinę tylko dlatego, że tak wynika z diagramu. DIAGRAMY PROMIENISTE I ROZETOWENajczęściej stosowaną w tektonice graficzną formą prezentacji wyników opracowań statystycznych są histogramy, diagramy rozetowe i promieniste oraz diagramy sporządzone w oparciu o siatki stereograficzne (konturowe i punktowe). Diagramy promieniste i rozetowe są rodzajem owiniętego wokół jednego punktu histogramu, sporządzone
w odniesieniu do kierunków w terenie i na mapie. Są najczęściej używane do przedstawienia rozkładu
kierunków w płaszczyźnie poziomej, np. biegów ciosu pionowego czy kierunków transportu w basenie
sedymentacyjnym. Ponieważ w pierwszym przypadku istotny jest tylko bieg (w zakresie 0
Na diagramie promienistym przedstawiamy kreską pomierzoną w terenie orientację lineacji,
zwielokrotniając jej długość w przypadku powtarzających się pomiarów. Do sporządzenia diagramu
rozetowego potrzebna jest wcześniejsza obróbka zbioru danych, mająca na celu uzyskanie obrazu
statystycznego umożliwiającego porównywanie diagramów między sobą. W pierwszej kolejności dzielimy
zbiór na klasy, tzn. obieramy przedziały, zwykle o rozpiętości 5
Mamy zasadniczo dwie formy graficzne prezentacji wyników: a) możemy uzależniając skalę diagramu od
wielkości wartości maksymalnej zakreślić promieniem odpowiadającym ilości procent wycinek koła
odpowiadający danej klasie; b) w odległości równej udziałowi procentowemu pomiarów w danej klasie
zaznaczamy punkt wzdłuż promieni środkowych dla danego przedziału (np. 15
Diagramy lineacji często przedstawiamy w parze z histogramem upadów sporządzonym w układzie prostokątnym
(a) lub w postaci
DIAGRAM PUNKTOWYOpisane wyżej metody opracowań statystycznych mają tę wadę, że nie pozwalają jednocześnie uwzględnić
dwóch zmiennych: azymutu (biegu) i upadu, i każdą z nich musimy opracowywać oddzielnie. Przedstawienie
pełnej zmienności orientacji prostych i płaszczyzn (jako biegunów) w przestrzeni umożliwia nam siatka
stereograficzna. Do nanoszenia położeń prostych i normalnych do płaszczyzn moglibyśmy posłużyć się
znanymi metodami za pomocą siatki równoleżnikowej, ale dla zbioru o dużej liczebności przed końcem
roboty mielibyśmy w siatce niezłą dziurę od kręcenia przy naprowadzaniu za każdym razem południka
zerowego na linię biegu płaszczyzny bądź azymut linii upadu płaszczyzny. Możemy usprawnić sobie pracę
korzystając z siatki biegunowej. Jeżeli opracowujemy zbiór prostych, to opisujemy siatkę w sposób
klasyczny, tak jak azymuty w terenie. Jeżeli nanosimy położenia płaszczyzn, których orientację mamy
podaną w wersji 3-stopniowej (bieg, upad i kierunek zapadania), to gdybyśmy opisali sobie tę siatkę dokładnie
tak samo, jak poprzednią, to mając linię biegu warstwy za każdym razem musielibyśmy szukać normalnej
w płaszczyźnie prostopadłej do warstwy, a więc dodawać lub odejmować 90 Jeżeli nanosimy bieguny płaszczyzn zapisanych w wersji 2-stopniowej (jako azymut linii upadu), to opis
siatki umożliwiający bezpośrednie nanoszenie normalnych musimy skręcić o 180
DIAGRAM KONTUROWYDiagramy punktowe są często dla nas tylko materiałem wyjściowym do dalszego opracowania statystycznego, jakim jest diagram konturowy. Najlepiej do tego celu nadają się zbiory o liczebności w zakresie 100-300 pomiarów. Jego generalną zasadą niezależnie od metody wykonania jest określenie gęstości punktów na jednostkę powierzchni siatki. Po ustaleniu gęstości wykreślamy izolinie, które pomogą nam wyznaczyć maksimum, a tym samym najczęstsze położenia prostych czy płaszczyzn (zależny czego dotyczyło nasze opracowanie). Do określenia gęstości służą różnego rodzaju liczniki i szablony (Schmidta, Mellisa, Pronina, Dimitrijevica). Ponieważ przy wykonywaniu tego typu opracowania posłużymy się zapewne jednym z programów komputerowych (np. StereoNet, GEOrient), to tylko dla uzmysłowienia sobie zasady przyjrzyjmy się bliżej jednemu z nich. Najbardziej popularny w naszym kraju jest licznik kółkowy Dimitrijeviča, złożony z ok. 300 kółek, z których każde ma powierzchnię równą 1% powierzchni siatki. Kółka te zachodzą na siebie i w sumie stanowią 3-krotne pokrycie siatki. Korzystamy z niego w ten sposób, że podkładamy go pod kalkę z diagramem punktowym, liczymy ilość punktów w każdym z kółek, zaznaczamy na nieruchomo umocowanej wierzchniej kalce środek kółka i wpisujemy liczbę punktów. Zauważmy, że znaczną część punktów liczymy kilkakrotnie w sąsiednich kółkach. Zwróćmy również uwagę na fakt, że na obrzeżach siatki mamy połówki kółek=0,5%, które pełne koło, czyli 1%, stanowią w parze z położonym na przeciwległym krańcu siatki. W związku z tym licząc punkty położone w tych kółkach musimy najpierw w jednej połówce policzyć te, które leżą na kole wielkim siatki oraz wewnątrz półkola, a następnie dodać do tego te, które znajdują się w przeciwległym półkolu (ale tylko z jego środka, bo te położone na kole wielkim czyli należące do prostych poziomych, których obrazem są dwa punkty zostały już policzone w pierwszej połówce). Liczbę policzonych w ten sposób punktów wpisujemy w obu odpowiadających sobie - położonych po przeciwnych stronach siatki - półkolach. Po uzyskaniu w ten sposób punktowego diagramu gęstościowego, zwyczajowo następnym posunięciem jest przeliczenie uzyskanych wartości na procenty i na tej podstawie wykreślenie izarytm częstości, których wartości dobieramy tak, aby stanowiły liczby całkowite, aby nie było ich więcej niż 6 i aby odstępy między wartościami rosły. Zauważmy, że ponieważ symetrycznie na przeciwległych krańcach siatki mieliśmy taką samą liczbę pomiarów i wynikającą z niej taką samą liczbę procent, to i kreślone przez nas izolinie powinny na brzegach siatki symetrycznie trafiać w siebie.
Uzyskany przez nas diagram konturowy pozwala na w pierwszej kolejności na określenie położenia maksimum, czyli najczęstszych położeń płaszczyzn lub prostych (zależnie od przedmiotu opracowania). Oddzielne zagadnienie stanowi, czy położenie maksimum powinniśmy koniecznie ustalać na podstawie wartości procentowych: kreśląc izolinię na podstawie gęstości doszlibyśmy do tych samych wniosków. Osobistym zdaniem autorki to tylko przywiązanie do tradycji każe nam przeliczać te wartości na procenty, bo prawdę powiedziawszy operacja ta nie chroni diagramów przed wpływem liczby pomiarów na wartości maksimum (często dla bardzo licznych zbiorów wynosi ono niecały procent, natomiast dla zbiorów liczących poniżej 100 pomiarów kilkadziesiąt procent). Zwykle też przytaczamy najczęstsze położenia płaszczyzn czy prostych bez powoływania się na liczbę procent, która na nie wskazuje. Wydaje się, że tylko w szczególnych warunkach (przy bardzo podobnych zbiorach) ma sens przeliczanie na procenty celem porównywania np. zwartości zbiorów. Póki co, to poszanowanie dla tradycji oraz oprogramowanie komputerowe każe sporządzać nam diagramy częstotliwości, a nie liczebności. Umowną sprawą jest też półkula, na którą robimy odwzorowanie. W ostatnich latach wszystkie opracowania (łącznie z programami komputerowymi) sporządzane są dla dolnej półkuli (tej, na której robiliśmy wszystkie operacje na siatce), natomiast w starszych pracach znajdziemy diagramy wykonane dla górnej półkuli. Zwykle informacja o tym, czy diagram został wykonany na górną czy dolną półkulę sygnalizowana jest symbolicznie w postaci niewielkiego półokręgu, w który wpisana jest liczba pomiarów (zwróconego do góry lub w dół). Interpretując diagram w odwzorowaniu na górną półkulę pamiętajmy, że jest on w symetrii środkowej względem dolnej półkuli. Stosunek obrazów na obu półkulach przedstawia rysunek.
INTERPRETACJA DIAGRAMÓW KONTUROWYCHO ile w sporządzaniu diagramu konturowego może wyręczyć nas komputer, to w jego interpretacji jesteśmy zdani na własne siły. Zasady interpretacji najłatwiej będzie omówić na przykładach. Diagramy położeń warstw
Diagramy położeń spękań
Diagramy położenia uskoków
OPRACOWANIE STRUKTUR ŚLIZGOWYCHPomiary orientacji rys ślizgowych na powierzchniach luster tektonicznych wymagają specjalnej obróbki graficznej, ale też dają bardzo duże możliwości interpretacji, np. pozwalają na rekonstrukcję pola naprężeń. Zanim się im bliżej przyjrzymy powiedzmy sobie jak należy zbierać dane w terenie, aby dały nam poprawne wyniki. Od strony technicznej powinniśmy pomierzyć położenie lustra tektonicznego,< orientację rys ślizgowych w sposób omówiony w rozdziale dotyczącym położenia prostej na płaszczyźnie (jeżeli płaszczyzna jest połoga to mierzymy bieg prostej, jeżelistroma to jej kąt spadku), oraz rodzaj zadziorów (z wyorania, z oderwania, czy z wcięcia), a na ich podstawie postarać się określić zwrot ruchu. Zwykle podajemy zwrot ruchu górnego skrzydła, zapisując tę informację w notatkach strzałką skierowaną do góry lub w dół. Zbierając dane terenowe powinniśmy zadbać o to, aby pomiary należały do jednowiekowej populacji i musimy sami sobie wypracować i umieć sprecyzować kryteria ich rozdzielania, adekwatne do danego terenu. Ważną rzeczą jest oddzielenie uskoków głównych od uskoków opierzających, na których rysy będą wskazywały na lokalne pole naprężeń, pochodne względem ruchu wzdłuż uskoku nadrzędnego. Pamiętajmy również, że do analizy geometrycznej przedstawionej poniżej nadają się wyłącznie uskoki typu kruchego. Tektoglify na uskokach podatnych - mimo, iż zwykle występują bardzo licznie to są przeważnie różnie zorientowane i pozaginane. Również sama powierzchnia uskoku podatnego nie przypomina płaszczyzny i zwykle jest niemierzalna, a nie możemy po prostu zmierzyć położenia jej fragmentu i dowolnie wybranej rysy. Często nasze problemy dotyczące uskoków będą polegały na oddzieleniu uskoków pierwotnych od wtórnych
i próbie wyłonienia par uskoków komplementarnych. Do analizy par uskoków komplementarnych możemy
zastosować proste metody na siatce, polegające na znalezieniu dwusiecznej kąta ostrego, która wyznacza
nam zarazem położenie osi naprężenia największego. W większości przypadków będziemy mieli do czynienia z uskokami wtórnymi, tzn., że powierzchnie
zniszczenia powstały wcześniej, niż miało miejsce przemieszczenie . Inaczej mówiąc uskoki są zwykle
starsze od rys, które pochodzą z najmłodszego etapu tektonicznego i uzyskane w wyniku ich analizy
rezultaty będą dotyczyły właśnie tego etapu. Pamiętajmy też, że nie ma prostej zależności między
polem naprężeń a kierunkiem przemieszczenia: orientacja rysy ślizgowej na powierzchni lustra
tektonicznego zależy nie tylko od położenia osi naprężeń, ale i od proporcji między nimi, wyrażonej
współczynnikiem W graficzny sposób zbiór położeń luster tektonicznych wraz z rysami możemy przedstawić na diagramie Hoeppnera. Za pomocą siatki nanosimy bieguny płaszczyzn uskokowych, na których osadzamy krótkie odcinki wskazujące na kierunek (bieg rysy odmierzony kątomierzem w stosunku do kierunku północy), lub strzałki uwzględniające również zwrot ruchu górnego skrzydła. Na uskokach przesuwczych kierunek rysy będzie się pokrywał z biegiem powierzchni uskokowej a strzałki będą wskazywały na ruch względny obu skrzydeł (rysunek).
Diagramy Hoeppnera Drugą metodą graficzną uwzględniającą orientację lustra tektonicznego oraz kierunek i zwrot ruchu jest diagram Angeliera. Nanosimy łuk płaszczyzny uskokowej a na nim punkt przebicia rysy ślizgowej, jej kierunek i zwrot ruchu górnego skrzydła. Dla uskoków przesuwczych stosujemy tę samą symbolikę, co na diagramie Hoeppnera. Oba diagram najwygodniej jest sporządzać posługując się jednym z programów komputerowych, np. TectonicsFP. Pamiętajmy, że programy te przyjmują wyłącznie "amerykańską" wersję zapisu położenia płaszczyzny (tj. jej linii upadu), o czym powinniśmy pomyśleć zbierając dane w terenie, lub skorzystać z programu przeliczającego jeden zapis na drugi.
Diagramy Angeliera Do analizy większych populacji uskoków wtórnych dawniej była używana metoda Arthauda (Arthaud 1970, Jaroszewski 1981). Dziś została całkiem zarzucona z uwagi na swoje ograniczenia dotyczące proporcji między naprężeniami (dwa spośród naprężeń muszą być sobie równe Aleksandrowski 1987). Do wyciągania daleko idących wniosków odnośnie naprężeń służy szereg procedur obliczeniowych i graficznych (ręcznych i komputerowych). Do współczesnych metod komputrowych stosowanych np. w programie TectonicsFP, należą: Metoda inwersyjna oblicza średni tensor naprężeń według procedury Angelier & Goguel
(1979), rozwiniętej przez Sperner et al. (1993). Nie wykorzystuje informacji o zwrocie ruchu na
powierzchni uskoku, jedynie sygnalizuje niezgodność między zwrotem określonym przez program i
stwierdzonym w terenie (Sperner 1996). Daje dobre rezultaty tylko dla różnorodnie zorientowanych uskoków
i rys. Pozwala na określenie zależności naprężeń normalnych i ścinających na kole Mohra, liczonej
dla każdego uskoku według metody graficznej Wallace (1951), a jednocześnie na określenie parametru
Analiza numeryczno-dynamiczna została opracowana z przeznaczeniem dla lamelek bliźniaczych w kalcycie
(Spang 1972). Zakłada, że wielkość naprężeń ścinających na każdym uskoku wynosi 1, koreluje
Metoda P-B-T opracowana również dla lamelek bliźniaczych w kalcycie (Turner 1953), konstruuje
dla każdej płaszczyzny ścinania oś P (kompresji) i T (ekstensji), obie leżące w płaszczyźnie
zawierającej rysę ślizgową i normalną do płaszczyzny lustra. Oś P tworzy kąt 45
Metoda sektorów prostokątnych opracowana przez Angelier & Mechler (1977), Angelier (1979) a
literaturze polskiej spopularyzowana przez Aleksandrowskiego (1987) wyznacza dla każdego uskoku oddzielnie
sektor kompresji zawarty między powierzchnią uskoku a prostopadłą do niej i do rys ślizgowych płaszczyzną
pomocniczą (teoretyczną płaszczyzną "komplementarną" przy założeniu, że
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Informacje o uzupełnieniach oraz sprostowania i uwagi proszę kierować do webmastera Data ostatniej zmiany: 12.10.2001 Polskie znaki kodowane są zgodnie z normą ISO-8859-2
|